Happy New Year !!!

Dodano 31 grudnia 2012, w Zwykły wpis, przez ZŁOWIESZCZY CHICHOT

Życzę wszystkim w nowym roku by spełniły się wszystkie Wasze najskrytsze marzenia. Oczywiście do spełnienia wielu z nich jest potrzebne zdrowie oraz pieniądze, więc tego życzę w pierwszej kolejności.

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU ^^

PS: Napiszcie proszę, jakie macie postanowienia noworoczne :P

Życzę wszystkim w nowym roku by spełniły się wszystkie Wasze najskrytsze marzenia. Oczywiście do spełnienia wielu z nich jest potrzebne zdrowie oraz pieniądze, więc tego życzę w pierwszej kolejności.
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU Życzę wszystkim w nowym roku by spełniły się wszystkie Wasze najskrytsze marzenia. Oczywiście do spełnienia wielu z nich jest potrzebne zdrowie oraz pieniądze, więc tego życzę w pierwszej kolejności.SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU ^^
 
Dzisiaj postanowiłam napisać kilka słów na temat farby do włosów, której używałam kilka lat temu i do której znów powróciłam. Uwielbiam tą farbę i chyba nie zamienię jej już na żadną inną. Farba Garnier 111 Super jasny popielaty blond.
Ja nie znoszę ciepłych odcieni blondu, wolę chłodne, a nawet prawie białe. Ta farba urzekła mnie tym, że zaraz po zabiegu włosy wychodzą takie siwo-niebieskawe. Taki kolor utrzymuje się do około trzech myć. Potem zmienia się w taki ładny, chłodny blond. Farba utrzymuje się długo na włosach. Ja niestety muszę farbować się co miesiąc, bo mam ciemny odrost.
Plusy:
- nadaje cudowny, chłodny kolor
- nie żółknie z czasem
- nie spiera się
- nie niszczy włosów tak bardzo jak inne farby (nie szczypie)
- dodatkowa odżywka bardzo fajnie nawilża i wygładza włosy po zabiegu
- na włosy do ramion potrzebne są dwie farby
Minusów nie zauważyłam :)
Polecam tą farbę każdej dziewczynie, która chce naprawdę chłodnego odcienia i która chce mieć jasne włosy, ale nie chce wyglądać śmiesznie ani jak kurczak :)
Na moich włosach farba wygląda tak jak na zdjęciu.
Powiem Wam szczerze, że nie spodziewałam się, że jeszcze kiedyś będę miała tak jasne włosy, ale jestem bardzo zadowolona z efektu. Na zdjęciu dodatkowo mam lekkie loki zrobione podczas testowania po raz pierwszy lokówki, którą otrzymałam na Święta od Mikołaja – lokówki stożkowej Remington. Świetna sprawa, ale nie mam pojęcia jak ktokolwiek może jej używać bez rękawiczki termoochronnej. Ale lokówka świetna, robi cuda – szkoda tylko, że na zdjęciu nie da się ująć loków, w rzeczywistości miałam takie małe sprężynki porozrzucane po całej głowie ^^
No dobrze. Na dzisiaj tyle. Krótko i na temat. Może następnym razem uda mi się wkleić coś dłuższego :) Pozdrawiam wszystkich i życzę dobrej nocy :*

Dzisiaj postanowiłam napisać kilka słów na temat farby do włosów, której używałam kilka lat temu i do której znów powróciłam. Uwielbiam tą farbę i chyba nie zamienię jej już na żadną inną. Farba Garnier 111 Super jasny popielaty blond.

Ja nie znoszę ciepłych odcieni blondu, wolę chłodne, a nawet prawie białe. Ta farba urzekła mnie tym, że zaraz po zabiegu włosy wychodzą takie siwo-niebieskawe. Taki kolor utrzymuje się do około trzech myć. Potem zmienia się w taki ładny, chłodny blond. Farba utrzymuje się długo na włosach. Ja niestety muszę farbować się co miesiąc, bo mam ciemny odrost.

Plusy:

- nadaje cudowny, chłodny kolor

- nie żółknie z czasem

- nie spiera się

- nie niszczy włosów tak bardzo jak inne farby (nie szczypie)

- dodatkowa odżywka bardzo fajnie nawilża i wygładza włosy po zabiegu

Minusów nie zauważyłam :)

Polecam tą farbę każdej dziewczynie, która chce naprawdę chłodnego odcienia i która chce mieć jasne włosy, ale nie chce wyglądać śmiesznie ani jak kurczak :)
Na moich włosach farba wygląda tak jak na zdjęciu.

Powiem Wam szczerze, że nie spodziewałam się, że jeszcze kiedyś będę miała tak jasne włosy, ale jestem bardzo zadowolona z efektu. Na zdjęciu dodatkowo mam lekkie loki zrobione podczas testowania po raz pierwszy lokówki, którą otrzymałam na Święta od Mikołaja – lokówki stożkowej Remington. Świetna sprawa, ale nie mam pojęcia jak ktokolwiek może jej używać bez rękawiczki termoochronnej. Ale lokówka świetna, robi cuda – szkoda tylko, że na zdjęciu nie da się ująć loków, w rzeczywistości miałam takie małe sprężynki porozrzucane po całej głowie ^^

 

No dobrze. Na dzisiaj tyle. Krótko i na temat. Może następnym razem uda mi się wkleić coś dłuższego :) Pozdrawiam wszystkich i życzę dobrej nocy :*

 

Dostałam pierwszy prezent od Mikołaja :)

Dodano 22 grudnia 2012, w Zakupy, przez ZŁOWIESZCZY CHICHOT

Dzisiaj nieoczekiwanie zawitał do mnie Mikołaj. Wpadł dosłownie na chwilę by przynieść mi prezent :) Cały rok byłam bardzo grzeczna i dlatego dostałam coś, o czym zawsze marzyłam :)

Jak Wam się podoba moje nowe cudo? Ja jestem wprost zachwycona. Frezarka dzisiaj działała na pełnych obrotach. Najpierw zrobiłam manicure mojej mamie, a potem sobie. Wreszcie nie będę musiała tracić czasu na wizyty u kosmetyczki nawet od czasu do czasu. Poza tym jak robię coś sama jestem potem z tego bardziej zadowolona :) Frezarka fajna, działa w odpowiednim tempie. Myślę, że będzie idealna do użytku domowego. Kupiona na wyprzedaży w hurtowni internetowej http://www.allepaznokcie.pl/ Sprzedawcy bardzo profesjonalni, bardzo szybka dostawa. Naprawdę szukam takich sprzedawców. 

Co do ogólnego nastroju to zaczyna mi się wreszcie udzielać ten typowo świąteczny. Kupiłam sobie nawet na święta specjalnie sukienkę z koralowym kołnierzem :) Mam nadzieję, że to będą wyjątkowe Święta ^^

 

Czas wreszcie zadbać o włosy. Co zamierzam? :)

Dodano 22 grudnia 2012, w Pielęgnacja włosów, przez ZŁOWIESZCZY CHICHOT

Jakiś czas temu rozmawiałam z koleżanką na temat kosmetyków do włosów. Zadałam jej pytanie: „Jak to robisz, że masz takie ładne, lśniące włosy?”. A ona mi odpowiedziała, że przez ostatnie pół roku 2 razy w tygodniu wykonuje czynność noszącą nazwę „olejowanie włosów”. Poczytałam, popytałam i wszystko już wiem. Nadszedł czas by spróbować :) Nie byłabym sobą, gdybym się za to choćby z ciekawości nie zabrała. Nie wiem, na ile pomoże to moim włosom, ale pewnie im nie zaszkodzi. Ostatnio ufarbowałam włosy moją ukochaną farbą (Garnier 111) i jestem jak zawsze w pełni zadowolona z efektu. Jednakże mam zniszczone włosy przez fakt, że jeszcze około pół roku temu miałam czarne włosy. Dziś są bardzo jasne :) Długo zastanawiałam się, co zrobić by je odżywić i o nie zadbać.

1. Poszłam dzisiaj do fryzjera. Pozbyłam się całkowicie zniszczonych końcówek. Spadło mi około 3-4 cm włosów, ale mam nadzieję, że się opłacało.

2. Zakupiłam jakiś czas temu Kokosowy Perfumowany Olejek do włosów ze strony http://www.helfy.pl/ i dzisiaj wypróbowałam go po raz pierwszy. Efekty pewnie będzie widać dopiero za kilka miesięcy. Tak to bywa. Ale czytałam same dobre opinie na temat olejowania. A sama firma Helfy mnie mile zaskoczyła, po do zakupów otrzymałam gratis w postaci sypanej herbaty na zimowe wieczory :)

3. Przyszła do mnie również nowa szczotka do włosów. Szczotka zakupiona na stronie http://www.szczotkarnia.pl/ Firma absolutnie profesjonalna. Pani nawet zanim wysłała zadzwoniła do mnie by zapytać, czy nadal chcę jasną, czy może ciemną, bo ciemnych nie było w momencie zamawiania, a akurat mieli dostawę. Coś niesamowitego :) Paczka dotarła do mnie w dwa dni. Zakupiłam ją, bo jest zrobiona solidnie i z naturalnego włosia, a dokładnie ze szczeciny dzika. Moja dobra koleżanka używała takiej od lat i ma cudowne miękkie i długie włosy. Może mi też taka szczotka pomoże.

4. Teraz zamierzam farbować całość włosów co drugie farbowanie, a tak tylko odrosty. Poza tym już tylko jedną farbą.

Bardzo poważnie zastanawiam się nad zakupem Jedwabiu firmy UNA ROLLAND o nazwie Silker. Czytałam na jego temat same pozytywne opinie i sama nie wiem. Co prawda doskwiera mi ostatnio brak pieniędzy, ale może jedna mała przyjemność przyda się w tym starym roku :) Pomyślę…

Aha… Mikołaj w tym roku przyniósł mi jeden prezent wcześniej. Na razie nie powiem Wam nic na ten temat. Może jutro uda mi się porobić zdjęcia, to wtedy wstawię moje nowe cudo :P Na dzień dzisiejszy to wszystko, co miałam do przekazania. Życzę wszystkim spokojnego weekendu :*

 

Naturalna, zdrowo wyglądająca twarz :)

Dodano 22 grudnia 2012, w Pielęgnacja twarzy, przez ZŁOWIESZCZY CHICHOT
Czas wreszcie maksymalnie postawić na naturalność. I tak przy okazji naturalności – przedstawiam Wam genialny produkt. Peeling do twarzy z firmy Oriflame. Kosmetyk jest w dość wysokiej cenie, jednakże jest godny poniesienia takich kosztów. Producent zapewnia, że peeling używany regularnie nadaje skórze blask i sprawia wrażenie młodszej cery. Ja osobiście używam go już ponad 4 miesiące i zgadzam się ze wszystkim, co piszą o tym produkcie. Jest genialny!!! Moja skóra jest świeża, rozświetlona i naprawdę nawilżona. Jest jedwabiście gładka. Polecam Wam ten produkt – na pewno nie będziecie żałować. Wrzucam link na stronę, gdzie możecie przeczytać o tym kosmetyku:
http://pl.oriflame.com/products/product-detail.jhtml?prodCode=24199
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat mojej osoby lub kosmetyków, które używam każdego dnia to piszcie proszę. Odpowiem na każde pytanie :)

Czas wreszcie maksymalnie postawić na naturalność. I tak przy okazji naturalności – przedstawiam Wam genialny produkt. Peeling do twarzy z firmy Oriflame.

Kosmetyk jest w dość wysokiej cenie, jednakże jest godny poniesienia takich kosztów. Producent zapewnia, że peeling używany regularnie nadaje skórze blask i sprawia wrażenie młodszej cery. Ja osobiście używam go już ponad 6 miesięcy i zgadzam się ze wszystkim, co piszą o tym produkcie. Jest genialny!!! Moja skóra jest świeża, rozświetlona i naprawdę nawilżona. Jest jedwabiście gładka. Polecam Wam ten produkt – na pewno nie będziecie żałować. Wrzucam link na stronę, gdzie możecie przeczytać o tym kosmetyku: http://pl.oriflame.com/products/product-detail.jhtml?prodCode=24199 Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat mojej osoby lub kosmetyków, które używam każdego dnia to piszcie proszę. Odpowiem na każde pytanie :)

 

Poskromić zakupoholizm :P

Dodano 16 grudnia 2012, w Zakupy, przez ZŁOWIESZCZY CHICHOT
Wczoraj coś sobie obiecałam. Z racji tego, że ostatnio krucho z kasą to postanowiłam, że nie kupię na razie żadnego kosmetyku kolorowego i żadnego innego, chyba, że coś, czego używam mi się skończy. Postanowienie na razie obowiązuje przez okres dwóch miesięcy. Potem być może je przedłużę. W zasadzie na razie mam wszystko, czego potrzebuję. Zobowiązuję się do testowania tego, co już zakupiłam i do wystawienia na ten temat w swoim czasie opinii. Także trzymajcie kciuki za to bym wytrwała i pokonała mój zakupoholizm
Niestety choroba mojego kota mnie odrobinę zrujnowała w tym miesiącu. Leczyłam go w dwóch lecznicach i nic mu nie pomagał antybiotyk. Wczoraj poszłam z nim do mojego sprawdzonego lekarza i już widzę, że po jednej wizycie kociak lepiej wygląda. Nie wiem, co mu podawali tamci lekarze, że nie pomagało. Pewnie chcieli mnie naciągnąć na kasę i tyle. Teraz ważne by młody wyzdrowiał. Ale przez to wszystko również narodziło się moje postanowienie o walce z moim uzależnieniem związanym z zakupami ^^

Wczoraj coś sobie obiecałam. Z racji tego, że ostatnio krucho z kasą to postanowiłam, że nie kupię na razie żadnego kosmetyku kolorowego i żadnego innego, chyba, że coś, czego używam mi się skończy. Postanowienie na razie obowiązuje przez okres dwóch miesięcy. Potem być może je przedłużę. W zasadzie na razie mam wszystko, czego potrzebuję. Zobowiązuję się do testowania tego, co już zakupiłam i do wystawienia na ten temat w swoim czasie opinii. Także trzymajcie kciuki za to bym wytrwała i pokonała mój zakupoholizm :)


Niestety choroba mojego kota mnie odrobinę zrujnowała w tym miesiącu. Leczyłam go w dwóch lecznicach i nic mu nie pomagał antybiotyk. Wczoraj poszłam z nim do mojego sprawdzonego lekarza i już widzę, że po jednej wizycie kociak lepiej wygląda. Nie wiem, co mu podawali tamci lekarze, że nie pomagało. Pewnie chcieli mnie naciągnąć na kasę i tyle. Teraz ważne by młody wyzdrowiał. Ale przez to wszystko również narodziło się moje postanowienie o walce z moim uzależnieniem związanym z zakupami ^^

 

Moje nowe nabytki w ramach świątecznych zakupów :)

Dodano 16 grudnia 2012, w Pielęgnacja włosów, przez ZŁOWIESZCZY CHICHOT
Byłam dzisiaj w drogerii Rossman. Okazało się, że jest promocja na moje ukochane kremy Olay (36,99 zł), więc musiałam zakupić je sobie na zapas. Przy okazji zainspirowana postem Klaudii (http://yesiwantyouback.blogspot.com/) postanowiłam wypróbować kilka kosmetyków do pielęgnacji włosów. Przedstawiam Wam moje nowe nabytki na zdjęciu.
Farba trwale koloryzująca Garnier 111 Superjasny popielaty blond. Kiedyś już używałam tej farby i bardzo ją lubiłam, bo nie niszczyła mi włosów i odcień miała taki chłodny jakiego zawsze oczekuję. Ja strasznie nie lubię ciepłych odcieni.
Jedwab w płynie Loton (9,90 zł/100ml). Potrzebuję dobrego jedwabiu, a niestety ten firmy Bio Silk się jakoś zepsuł i moim zdaniem wysusza włosy.
Isana Odżywka z witaminami (5,69 zł/300ml). Podobno wygładza i zmiękcza włosy. Zobaczymy ^^
Garnier antyperspirant – uwielbiam go, bo zatrzymuje nieprzyjemny zapach na cały dzień i nie zatyka. Daje poczucie komfortu.
Ekspresowa odżywka regeneracyjna Gliss Kur (14,99 zł/200ml). Mam nadzieję, że będzie się dobrze sprawdzała. Słyszałam już wiele pozytywnych opinii na temat kosmetyków tej firmy.
Na koniec zakupiłam kredkę do oczu firmy Sephora w odcieniu lśniącego ecru by móc podkreślać i rozjaśniać linię wodną oka. Jest bardzo ładna, a czy trwała to się okaże. Skorzystałam z okazji, bo Sephora do 18.12.2012 wprowadziła promocję dla posiadaczy białej karty. Przy zakupie dwóch produktów można otrzymać 15% rabatu, przy zakupie trzech produktów aż 20%. Także poszłam na zakupy z przyjaciółką – ona zakupiła taką samą kredkę oraz pędzelek do eyelinera, który de facto ja już posiadam od ponad roku :P
To by było na tyle, co do moich świątecznych zakupów. Wiem już, co przyniesie mi Mikołaj, ale niech to będzie dla Was niespodzianka.

Byłam wczoraj w drogerii Rossman. Okazało się, że jest promocja na moje ukochane kremy Olay (36,99 zł), więc musiałam zakupić je sobie na zapas. Przy okazji zainspirowana postem Klaudii (http://yesiwantyouback.blogspot.com/) postanowiłam wypróbować kilka kosmetyków do pielęgnacji włosów. Przedstawiam Wam moje nowe nabytki na zdjęciu.

Farba trwale koloryzująca Garnier 111 Superjasny popielaty blond. Kiedyś już używałam tej farby i bardzo ją lubiłam, bo nie niszczyła mi włosów i odcień miała taki chłodny jakiego zawsze oczekuję. Ja strasznie nie lubię ciepłych odcieni.

Jedwab w płynie Loton (9,90 zł/100ml). Potrzebuję dobrego jedwabiu, a niestety ten firmy Bio Silk się jakoś zepsuł i moim zdaniem wysusza włosy.

Isana Odżywka z witaminami (5,69 zł/300ml). Podobno wygładza i zmiękcza włosy. Zobaczymy ^^

Garnier antyperspirant – uwielbiam go, bo zatrzymuje nieprzyjemny zapach na cały dzień i nie zatyka. Daje poczucie komfortu.

Ekspresowa odżywka regeneracyjna Gliss Kur (14,99 zł/200ml). Mam nadzieję, że będzie się dobrze sprawdzała. Słyszałam już wiele pozytywnych opinii na temat kosmetyków tej firmy.

Na koniec zakupiłam kredkę do oczu firmy Sephora w odcieniu lśniącego ecru by móc podkreślać i rozjaśniać linię wodną oka. Jest bardzo ładna, a czy trwała to się okaże. Skorzystałam z okazji, bo Sephora do 18.12.2012 wprowadziła promocję dla posiadaczy białej karty. Przy zakupie dwóch produktów można otrzymać 15% rabatu, przy zakupie trzech produktów aż 20%. Także poszłam na zakupy z przyjaciółką – ona zakupiła taką samą kredkę oraz pędzelek do eyelinera, który de facto ja już posiadam od ponad roku :P

To by było na tyle, co do moich świątecznych zakupów. Wiem już, co przyniesie mi Mikołaj, ale niech to będzie dla Was niespodzianka.

Byłam dzisiaj w drogerii Rossman. Okazało się, że jest promocja na moje ukochane kremy Olay (36,99 zł), więc musiałam zakupić je sobie na zapas. Przy okazji zainspirowana postem Klaudii (http://yesiwantyouback.blogspot.com/) postanowiłam wypróbować kilka kosmetyków do pielęgnacji włosów. Przedstawiam Wam moje nowe nabytki na zdjęciu.
Farba trwale koloryzująca Garnier 111 Superjasny popielaty blond. Kiedyś już używałam tej farby i bardzo ją lubiłam, bo nie niszczyła mi włosów i odcień miała taki chłodny jakiego zawsze oczekuję. Ja strasznie nie lubię ciepłych odcieni.
Jedwab w płynie Loton (9,90 zł/100ml). Potrzebuję dobrego jedwabiu, a niestety ten firmy Bio Silk się jakoś zepsuł i moim zdaniem wysusza włosy.
Isana Odżywka z witaminami (5,69 zł/300ml). Podobno wygładza i zmiękcza włosy. Zobaczymy ^^
Garnier antyperspirant – uwielbiam go, bo zatrzymuje nieprzyjemny zapach na cały dzień i nie zatyka. Daje poczucie komfortu.
Ekspresowa odżywka regeneracyjna Gliss Kur (14,99 zł/200ml). Mam nadzieję, że będzie się dobrze sprawdzała. Słyszałam już wiele pozytywnych opinii na temat kosmetyków tej firmy.
Na koniec zakupiłam kredkę do oczu firmy Sephora w odcieniu lśniącego ecru by móc podkreślać i rozjaśniać linię wodną oka. Jest bardzo ładna, a czy trwała to się okaże. Skorzystałam z okazji, bo Sephora do 18.12.2012 wprowadziła promocję dla posiadaczy białej karty. Przy zakupie dwóch produktów można otrzymać 15% rabatu, przy zakupie trzech produktów aż 20%. Także poszłam na zakupy z przyjaciółką – ona zakupiła taką samą kredkę oraz pędzelek do eyelinera, który de facto ja już posiadam od ponad roku :P
To by było na tyle, co do moich świątecznych zakupów. Wiem już, co przyniesie mi Mikołaj, ale Byłam dzisiaj w drogerii Rossman. Okazało się, że jest promocja na moje ukochane kremy Olay (36,99 zł), więc musiałam zakupić je sobie na zapas. Przy okazji zainspirowana postem Klaudii (http://yesiwantyouback.blogspot.com/) postanowiłam wypróbować kilka kosmetyków do pielęgnacji włosów. Przedstawiam Wam moje nowe nabytki na zdjęciu.Farba trwale koloryzująca Garnier 111 Superjasny popielaty blond. Kiedyś już używałam tej farby i bardzo ją lubiłam, bo nie niszczyła mi włosów i odcień miała taki chłodny jakiego zawsze oczekuję. Ja strasznie nie lubię ciepłych odcieni.Jedwab w płynie Loton (9,90 zł/100ml). Potrzebuję dobrego jedwabiu, a niestety ten firmy Bio Silk się jakoś zepsuł i moim zdaniem wysusza włosy.Isana Odżywka z witaminami (5,69 zł/300ml). Podobno wygładza i zmiękcza włosy. Zobaczymy ^^Garnier antyperspirant – uwielbiam go, bo zatrzymuje nieprzyjemny zapach na cały dzień i nie zatyka. Daje poczucie komfortu.Ekspresowa odżywka regeneracyjna Gliss Kur (14,99 zł/200ml). Mam nadzieję, że będzie się dobrze sprawdzała. Słyszałam już wiele pozytywnych opinii na temat kosmetyków tej firmy.Na koniec zakupiłam kredkę do oczu firmy Sephora w odcieniu lśniącego ecru by móc podkreślać i rozjaśniać linię wodną oka. Jest bardzo ładna, a czy trwała to się okaże. Skorzystałam z okazji, bo Sephora do 18.12.2012 wprowadziła promocję dla posiadaczy białej karty. Przy zakupie dwóch produktów można otrzymać 15% rabatu, przy zakupie trzech produktów aż 20%. Także poszłam na zakupy z przyjaciółką – ona zakupiła taką samą kredkę oraz pędzelek do eyelinera, który de facto ja już posiadam od ponad roku :PTo by było na tyle, co do moich świątecznych zakupów. Wiem już, co przyniesie mi Mikołaj, ale niech to będzie dla Was niespodzianka.
 

Jeden produkt nowy + jeden stary ukochany :)

Dodano 16 grudnia 2012, w Makijaż, Pielęgnacja włosów, Zakupy, przez ZŁOWIESZCZY CHICHOT
Jak widzicie widzicie na obrazku obok zakupiła złm dzisiaj kolejny produkt, na który polowałam już od bardzo dawna. Czas wreszcie zadbać o włosy, a nie tylko o twarz i ciało. Czytałam opinie na różnych forach i 98% opinie jest pozytywnych. Postanowiłam wypróbować maskę na swoich włosach. Nadają się do tego, bo są naprawdę zniszczone powrotem do blondów z czerni. A z tego, co widzę Pilomax jest firmą ogólnie polecaną.
Dodatkowo po lewej stronie postanowiłam napisać na temat kosmetyku do makijażu, którego używam już od około dwóch lat. Jest to wodoodporny eyeliner w żelu firmy e.l.f. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że ten produkt zagości w mojej kosmetyczce na stałe. A jednak! Jestem zachwycona tym produktem. Pozwala na wykonanie kreski łatwo i precyzyjnie. Nie rozmazuje się i nie kruszy po wyschnięciu. I co dla mnie najważniejsze – utrzymuje się na powiece przez cały dzień. Nie sprawdzałam do końca jego odporności na wodę, ale wchodząc z nim pod prysznic nie spłynął tak jak niektóre tego typu produkty. Generalnie ten produkt jest moim numerem 1!  Pędzelek jest dodawany w zestawie, ale ja go wyrzucam. Mnie się on do niczego nie przydaje, ponieważ do robienia kresek używam pędzelka firmy Avon lub Sephora. Aha… zapomniałabym napisać, że ten eyeliner jest również nie drogi – kosztuje około 19 zł i mnie osobiście wystarcza na 3 miesiące, a używam go codziennie, ponieważ lubię mieć trwały, starannie wykonany makijaż.

Jak widzicie widzicie na obrazku obok zakupiłam kolejny produkt, na który polowałam już od bardzo dawna. Czas wreszcie zadbać o włosy, a nie tylko o twarz i ciało. Czytałam opinie na różnych forach i 98% opinie jest pozytywnych. Postanowiłam wypróbować maskę na swoich włosach. Nadają się do tego, bo są naprawdę zniszczone powrotem do blondów z czerni. A z tego, co widzę Pilomax jest firmą ogólnie polecaną.


Dodatkowo po lewej stronie postanowiłam napisać na temat kosmetyku do makijażu, którego używam już od około dwóch lat. Jest to wodoodporny eyeliner w żelu firmy e.l.f. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że ten produkt zagości w mojej kosmetyczce na stałe. A jednak! Jestem zachwycona tym produktem. Pozwala na wykonanie kreski łatwo i precyzyjnie. Nie rozmazuje się i nie kruszy po wyschnięciu. I co dla mnie najważniejsze – utrzymuje się na powiece przez cały dzień. Nie sprawdzałam do końca jego odporności na wodę, ale wchodząc z nim pod prysznic nie spłynął tak jak niektóre tego typu produkty. Generalnie ten produkt jest moim numerem 1!  Pędzelek jest dodawany w zestawie, ale ja go wyrzucam. Mnie się on do niczego nie przydaje, ponieważ do robienia kresek używam pędzelka firmy Avon lub Sephora. Aha… zapomniałabym napisać, że ten eyeliner jest również nie drogi – kosztuje około 19 zł i mnie osobiście wystarcza na 3 miesiące, a używam go codziennie, ponieważ lubię mieć trwały, starannie wykonany makijaż. Kupuję go w sklepie Alledrogeria (link do sklepu po prawej stronie w zakładce „Tutaj robię zakupy”).

 

Dermacol & Revlon.

Dodano 16 grudnia 2012, w Makijaż, Zakupy, przez ZŁOWIESZCZY CHICHOT
Nadszedł czas na moją opinię na temat zakupionych jakiś czas temu kosmetyków. Zacznę może od produktu firmy Dermacol. Okazało się, że ma on naprawdę mnóstwo fantastycznych opinii. I myślę, że mogę się pod nim spokojnie podpisać. Sprawdziłam go najpierw pod oczami używając, jako korektor. Nie chodziło mi w zasadzie o to by zakryć całkowicie cienie pod oczami, bo one w pewien sposób dodają charakteru. Zależało mi przede wszystkim na tym by te moje cienie rozjaśnić, by moje spojrzenie stało się wypoczęte. I muszę przyznać, że jestem szalenie zadowolona. Kilka osób powiedziało: „Ej, co zrobiłaś, że o 06:30 nad ranem wyglądasz na taką rozpromienioną?” Wiecie jakie to miłe? A pomyśleć, że takie cuda czyni tylko jeden kosmetyk  Dzisiaj postanowiłam zmieszać Dermacol z kremem i sprawdzić, jak sprawdzi się w roli podkładu na całą twarz. Wygląda całkiem dobrze, ale mam wrażenie, że jako podkład akurat dla mnie jest zbyt ciężki. Po nałożeniu natychmiast widać, że zakrył wszystko. Aczkolwiek nie rzuca się w oczy i nie powoduje efektu maski. Potem przypudrowałam go pudrem Max Factor Puff 05, wykonturowałam twarz nowym bronzerem i oprószyłam rozświetlaczem firmy Revlon (poprzednia notka) oraz dodałam odrobinkę różu firmy Oriflame. Wierzcie mi, że wyglądałam bardzo naturalnie. Twarz była naprawdę rozświetlona i wyglądała na zdrową. Eksperyment przeprowadziłam późnym wieczorem i dlatego nie jestem w stanie stwierdzić jak długo ten kosmetyk utrzyma się na twarzy, ale któregoś dnia wypróbuję go rano i pozostawię na cały dzień. Wtedy efekt będzie miarodajny.
Tymczasem to, co mogę powiedzieć na pewno to to, że można użyć Dermacolu tak by nie powodował efektu maski, ale polecam go, jako podkład bardziej dla tych kobiet, które mają problemy z cerą, w celu ich ukrycia. Ja takowych nie mam, więc zostanę chyba nadal przy Max Factor Colour Adapt. To mój wierny kompan od wielu lat i jak na razie mój numer 1.
Jeśli zaś mowa o obu produktach firmy Revlon jestem bardzo zadowolona. Z racji tego, że są to kosmetyki wypiekane, faktycznie w żaden sposób nie można sobie nimi zrobić krzywdy. Bronzer pozwala fantastycznie i bez trudności wykonturować owal twarzy, a rozświetlacz nadaje blasku bez efektu bombki. Ja osobiście jestem mile zaskoczona i tym razem opinie ze strony wizaz.pl w pełni potwierdzam. Są to kolejne kosmetyki, które na stałe zawitały w moim makijażowym królestwie :)

Nadszedł czas na moją opinię na temat zakupionych jakiś czas temu kosmetyków. Zacznę może od produktu firmy Dermacol. Okazało się, że ma on naprawdę mnóstwo fantastycznych opinii. I myślę, że mogę się pod nim spokojnie podpisać. Sprawdziłam go najpierw pod oczami używając, jako korektor. Nie chodziło mi w zasadzie o to by zakryć całkowicie cienie pod oczami, bo one w pewien sposób dodają charakteru. Zależało mi przede wszystkim na tym by te moje cienie rozjaśnić, by moje spojrzenie stało się wypoczęte. I muszę przyznać, że jestem szalenie zadowolona. Kilka osób powiedziało: „Ej, co zrobiłaś, że o 06:30 nad ranem wyglądasz na taką rozpromienioną?” Wiecie jakie to miłe? A pomyśleć, że takie cuda czyni tylko jeden kosmetyk  Dzisiaj postanowiłam zmieszać Dermacol z kremem i sprawdzić, jak sprawdzi się w roli podkładu na całą twarz. Wygląda całkiem dobrze, ale mam wrażenie, że jako podkład akurat dla mnie jest zbyt ciężki. Po nałożeniu natychmiast widać, że zakrył wszystko. Aczkolwiek nie rzuca się w oczy i nie powoduje efektu maski. Potem przypudrowałam go pudrem Max Factor Puff 05, wykonturowałam twarz nowym bronzerem i oprószyłam rozświetlaczem firmy Revlon (poprzednia notka) oraz dodałam odrobinkę różu firmy Oriflame. Wierzcie mi, że wyglądałam bardzo naturalnie. Twarz była naprawdę rozświetlona i wyglądała na zdrową. Eksperyment przeprowadziłam późnym wieczorem i dlatego nie jestem w stanie stwierdzić jak długo ten kosmetyk utrzyma się na twarzy, ale któregoś dnia wypróbuję go rano i pozostawię na cały dzień. Wtedy efekt będzie miarodajny.

Tymczasem to, co mogę powiedzieć na pewno to to, że można użyć Dermacolu tak by nie powodował efektu maski, ale polecam go, jako podkład bardziej dla tych kobiet, które mają problemy z cerą, w celu ich ukrycia. Ja takowych nie mam, więc zostanę chyba nadal przy Max Factor Colour Adapt. To mój wierny kompan od wielu lat i jak na razie mój numer 1.
Jeśli zaś mowa o obu produktach firmy Revlon jestem bardzo zadowolona. Z racji tego, że są to kosmetyki wypiekane, faktycznie w żaden sposób nie można sobie nimi zrobić krzywdy. Bronzer pozwala fantastycznie i bez trudności wykonturować owal twarzy, a rozświetlacz nadaje blasku bez efektu bombki. Ja osobiście jestem mile zaskoczona i tym razem opinie ze strony wizaz.pl w pełni potwierdzam. Są to kolejne kosmetyki, które na stałe zawitały w moim makijażowym królestwie :)

 

Kremy Olay Total Effects – na dzień i na noc.

Dodano 16 grudnia 2012, w Pielęgnacja twarzy, przez ZŁOWIESZCZY CHICHOT

Z czystym sercem mogę polecić Wam kremy Olay Total Effects. Seria na dzień i na noc (2 i 3). Coś fantastycznego. Strzał w 10 – MUST HAVE! Kremy wyraźnie nawilżają, naciągają skórę. Twarz staje się bardziej promienna i odprężona, skóra naprężona i wygładzona. Kremy nie uczulają, nie powodują podrażnień. Polecam kobietom, które do tej pory stosując różne kremy nie czuły się komfortowo. Krem naprawdę pozytywnie zaskakuje efektami. Polecam kupowanie ich poprzez serwis allegro, ponieważ są odrobinę tańsze niż w sklepach. Jednakże w drogerii Rossmann również co jakiś czas występują w promocyjnej cenie – 39,99 zł. Tych kremów nie może zabraknąć na mojej półce, bo są genialne.