Ślubne przygotowania :)

Dodano 8 kwietnia 2013, w Zwykły wpis, przez ZŁOWIESZCZY CHICHOT

Długo zastanawiałam się na jaki napisać temat. Na razie nie mam weny twórczej by pisać o kosmetykach. Postanowiłam wobec tego napisać Wam o moich przygotowaniach do ślubu. Jak wiecie własny ślub to jeden z najważniejszych dni w życiu każdej kobiety. Salę weselną trzeba rezerwować już na około półtora roku przed planowaną datą. Czyste szaleństwo, ale niestety taka jest prawda. Zarezerwowałam salę Pałacową w restauracji Czarny Staw w Nowym Adamowie. Jest to sala mała, ale bardzo ładna. Ciągle zastanawiam się, w jakim kolorze mają być dodatki na sali. Ale chyba zdecyduję się na jasny pudrowy róż lub błękit. Sama jeszcze nie wiem.

Kwiaty chyba też będą w kolorze jaśniuteńkiego różu. Tak myślę. Myślałam o czymś takim, jak na zdjęciu po prawej stronie. Lubię bukiety skromne i mało rzucające się w oczy. Wydaje mi się, że tak właśnie powinien wyglądać mój bukiet :)

Samochód również wybrałam sobie sama, a mój mężczyzna mi go znalazł. Chciałam by było to auto duże i w czarnym kolorze. Nie chciałam żadnych zabytkowych aut tylko całkowicie nowoczesne. I tym sposobem zdecydowałam się na Audi Q7. Przepiękny i duży samochód, z którego takie wysokie osoby jak my będą mogły normalnie wysiadać, a nie się gramolić. Myślę teraz tylko nad dekoracją auta. Ale pewnie też postawię na delikatność i elegancję.

Stres jest, im bliżej wesela tym coraz większy. Natomiast staram się jak najmniej o tym myśleć i bardziej nastawiać się na to, że to będzie fajna zabawa.

Może Wy macie jeszcze jakieś ciekawe pomysły dotyczące wesela? Ja jakoś jestem mało pomysłowa. I może macie jakiś pomysł dotyczący wieczoru panieńskiego? :) Czekam na Wasze propozycje :D

 

 

Własna produkcja :)

Dodano 3 kwietnia 2013, w Pielęgnacja twarzy, Zakupy, przez ZŁOWIESZCZY CHICHOT

Wczoraj postanowiłam poprawić sobie humor małymi zakupami. I takim sposobem wylądowałam w manufakturze. Zakupiłam kilka rzeczy, które od dawna chodziły mi po głowie. Oczywiście wszystkie to kosmetyki.

- Inglot eyeliner w żelu czarny oraz połyskujący brąz

- Inglot baza pod cienie

- Revlon Base and top coat

- Olejek z drzewa herbacianego Organique

- Baza pod lakier Inglot

- Płyn do demakijażu – dostałam w prezencie taką malutką buteleczkę do wypróbowania.

Poza tym na allegro dokupiłam po powrocie kilka rzeczy. Między innymi kremy:

- Olay Total Effects – one zawsze ratują moją cerę

- Tołpa Łagodzący lekki krem na dzień oraz na noc

- Krem do rąk Verona

- Top coat Sally Hansen

Będę miała kilka rzeczy do wypróbowania, a potem zabiorę się za tworzenie recenzji dla Was :)

Dzisiaj mam dzień wolny i tak sobie pomyślałam, że skoro siostra mojej przyjaciółki nie przywiozła mi z Anglii scrubu do ust Lush’a to może czas zrobić sobie własny scrub :P I takim sposobem zrobiłam sobie własną, delikatną wersję z tego, co miałam w domu pod ręką. Składniki to: cukier biały, wazelina i odrobinka oleju kokosowego. I jest bardzo fajny. Ma przyjemny zapach, nawilża i co najważniejsze złuszcza. Jak na pierwszy kosmetyk zrobiony przeze mnie to wyszedł całkiem fajnie :D

A może Wy macie pomysł na jakiś kosmetyk własnej produkcji?